CHCĘ BYĆ KOCHANĄ

Kiedy w 1963 r. wokalistka Anna German przygotowywała swą pierwszą płytę, wśród piosenek znalazła się kompozycja, która była szczególnie bliska jej sercu. Zaśpiewała ją bardzo przekonująco, bo tak samo jak bohaterka utworu „Chcę być kochaną”, marzyła o wielkiej miłości do końca życia. Miała nadzieję, że jej ówczesny narzeczony okaże się tym ostatnim. Nie chciała znowu cierpieć… Zanim na drodze Anny pojawił się Zbigniew Tucholski, jej przyszły mąż, była na zabój zakochana w koledze ze studiów Piotrze Wojciechowskim. Poznali się na pierwszym roku geologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Przystojny, dobrze zbudowany i oczytany, rozpalał zmysły wszystkich jej koleżanek. Anna także nie mogła mu się oprzeć. Tak bardzo zależało jej na ukochanym, że kiedy zapisał się do grotołazów, ona zrobiła to samo. Mimo słabego zdrowia i braku kondycji próbowała dotrzymać mu kroku. Ale ich zażyłość nie trwała długo. Skończyła się, gdy w liście posłała Piotrusiowi, jak czule go nazywała, małą latarkę. Miała ona symbolicznie pomóc mu przejść szkolenie wojskowe, na które został powołany. – Zdenerwowałem się. Odesłałem prezent, musiało się jej zrobić z tego powodu bardzo przykro. Więcej już do mnie nie pisała -przyznał Wojciechowski. Delikatna i wrażliwa wokalistka bardzo przeżywała to odrzucenie. Kiedy leczyła rany po zawiedzionej miłości, na jej drodze stanął Zbigniew, asystent Politechniki Warszawskiej. Poznali się latem 1960 r. we Wrocławiu, dokąd przyjechał służbowo. Do pociągu miałem jeszcze trochę czasu, więc postanowiłem popływać. Kiedy szukałem kogoś, kto mógłby dopilnować mojego skromnego dobytku, dojrzałem wysoką blondynkę. Siedziała na kocu i czytała podręcznik do geologii. Poprosiłem o pomoc. Nie odmówiła – wspominał tamten dzień Tucholski. Nieznajoma od razu wpadła w oko inżynierowi z Warszawy. Jej jednak flirty nie interesowały. Była na ostatnim roku studiów i chciała jak najlepiej zdać egzaminy. Spotkanie z naukowcem początkowo potraktowała jak przelotną znajomość. Bała się, że kolejny mężczyzna też złamie jej serce. Tym bardziej, że on mieszkał w Warszawie; a ona we Wrocławiu. Zbigniew jednak nie rezygnował. Słał jej kwiaty, jeździł na koncerty, dzwonił i zapewniał o gorącej miłości. German powoli się do niego przekonywała, a nawet w końcu przedstawiła go mamie i babci. Kiedy zaś Anna po raz pierwszy zaśpiewała piosenkę „Chcę być kochaną”, jej serce biło już mocniej dla Zbyszka. Tekst tego hitu napisał uwielbiający ją Krzysztof Dzikowski. – Nagraliśmy piosenkę za drugim podejściem. Podczas odsłuchiwania aż ciarki przechodziły po plecach – zdradził w swojej książce „Tekściarz”. „Chcę być kochaną nawet w deszcz, po cóż mi światła siedmiu świec”- śpiewała Anna w utworze, który szybko stał się kultowym. A uczucie Tucholskiego, mimo dzielącej ich odległości i wyjazdów artystki, nie gasło… Anna mogła liczyć na Zbyszka w każdej sytuacji.To jego twarz jako pierwszą ujrzała,kiedy wybudziła się ze śpiączki po wypadku samochodowym, któremu uległa w 1967 r. we Włoszech.To jego dłoń ściskała w samolocie, wracając do Polski. To on był przy niej, gdy nikt nie dawał jej szans, że znów będzie chodzić. Kochał ją tak bardzo, że jej się oświadczył, ale German odmówiła. Nie chciała być dla niego ciężarem. On jednak nie dał za wygraną i w końcu przyjęła pierścionek zaręczynowy, ale postawiła warunek: ślub odbędzie się dopiero, gdy znów stanie na nogi. Potrzebowała na to aż trzech lat żmudnej rehabilitacji. A gdy wreszcie wróciła do zdrowia, 23 marca 1972 r. w zakopiańskim USC obiecała miłość Zbigniewowi. Do pełni szczęścia nowożeńcom brakowało już tylko dziecka. Trzy lata po ślubie ich marzenie się spełniło,Anna urodziła syna Zbigniewa juniora. Niestety, wtedy zaatakował ją rak kości. Tej bitwy nie udało jej się wygrać… Zmarła w nocy z 25 na 26 sierpnia 1982 r. w warszawskim szpitalu. Zbyszek nigdy już się nie ożenił. – Każdego dnia gorąco dziękuję Bogu za to, że to ja mogłem spełnić wyśpiewaną przed laty w piosence „Chcę być kochaną” prośbę Ani – wyznał, wspominając swoją najdroższą. – Przy moim boku czuła, że jest kochana. Przy moim boku zbudowała swój bezpieczny świat… .

Rafał Podraza

Rafał Podraza

Dziennikarz, poeta, autor tekstów piosenek.

Share on facebook
Facebook 0
Share on google
Google+ 0
Share on twitter
Twitter
Share on vk
VK 0
Share on email
Email
Share on telegram
Telegram