DZIĘKUJĘ MAMO

Gdyby nie determinacja matki Anny German, prawdopodobnie nigdy byśmy o niej nie usłyszeli. Z początkiem lat 70., z okazji Dnia Matki, piosenkarka postanowiła jej za wszystko podziękować. Z uśmiechem patrzyła na jej twarz, kiedy Polskie Radio po raz pierwszy nadało piosenkę „Dziękuję mamo”. Łzy napłynęły obu kobietom do oczu, a pani Irma, całując córkę w czoło, wyszeptała: „Aniu, to ja dziękuję”… Wkład Irmy Martens w sukcesy jej córki był niezaprzeczalny. Zresztą Anna chętnie podkreślała ten fakt w wywiadach. Przyznawała, że po wojnie tylko dzięki niezłomności i uporowi mamy wraz z babcią znalazła się w Polsce. — Mama zawsze była w pracy. Zawsze była zagoniona. Wciąż walczyła z przeciwnościami losu. Zapracowywała się dla mnie — mówiła German. Rzeczywiście Irma była kobietą o twardym charakterze. Po wyzwoleniu podjęła trudną decyzję. Zdecydowała, że opuści Związek Radziecki. Zmusiły ją do tego bolesne wspomnienia. —Tamte ziemie przyniosły mi tylko ból i rozpacz. Kiedy Ania miała dwa latka, jej ojca zamordowało NKWD, kiedy cztery — na szkarlatynę zmarł jej młodszy brat Fryderyk. Zostałyśmy same. Moja mama, ja i Ania. Chciałam dla córki lepszego życia — opowiadała po latach Irma, nie kryjąc, że postawiła wszystko na jedną kartę. Emigracyjny plan się powiódł. Po złożeniu dokumentów repatriacyjnych w 1946 r. przeniosły się do Polski. Pomocne okazało się pochodzenie ojczyma Ani, który był Polakiem. Docelową przystań znalazły w maleńkim mieszkaniu komunalnym we Wrocławiu. Matka przyszłej gwiazdy piosenki pracowała od świtu do nocy, by zapewnić córce godziwy byt. Tylko dzięki jej determinacji i pracowitości Ania miała poukładany dom, w którym mogła spokojnie się uczyć. Skończyła liceum, zdała na geologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Rok 1960 był dla Anny szczególny. Zadebiutowała wówczas jako piosenkarka w teatrze „Kalambur”. Wtedy też poznała miłość swojego życia — Zbigniewa Tucholskiego. Mama Ani nie była początkowo zadowolona ani z jednego, ani z drugiego. I śpiewanie, i miłość były dla niej stratą czasu. Często powtarzała córce, że aby coś osiągnąć, powinna skupić się wyłącznie na nauce i na pracy. Sama trzymała się tej zasady. — Widziałam, jak wracała późno do domu i zmęczona zasypiała nad szklanką herbaty, nawet się nie rozebrawszy — wspominała artystka. Ani było żal mamy. Widziała, jak się dla niej poświęca jak o nią dba. Dziewczyna nie potrafiła jednak dla niej zrezygnować ze swoich marzeń i z bycia kochaną. Zaborczość Irmy i próba kierowania życiem córki z czasem zaczęły rodzić nieporozumienia. Anna niejednokrotnie znajdowała się w trudnej sytuacji, gdy musiała wybierać między rodzicielką a ukochanym. Nie chcąc jej urazić, często stawała po stronie matki. Gdy w 1972 r. młodzi się pobrali, Zbyszek poczuł się pewniej. Postanowił poważnie porozmawiać z teściową. Nie chciał izolować jej od córki. Zależało mu na naprawieniu relacji. Postawił sprawę jasno: albo ona uszanuje jej decyzje, albo on sprawi, że ich kontakty będą sporadyczne. Miał nadzieję, że teściowa wybierze pierwszą możliwość. I tak się stało. Relacje między nimi jeszcze bardziej się ociepliły, gdy na świecie pojawił się synek Ani i Zbyszka — Zbyszek junior. Irma troskliwie się nim zajmowała, gdy rodzice ciężko pracowali. Jej pomoc okazała się nieoceniona w połowie lat 70. Wówczas u piosenkarki wykryto nowotwór — mięsak kości. Kiedy wokalistka leżała w łóżku bez sił, cały dom był na głowie jej mamy Ta schorowana kobieta, mimo podeszłego wieku, potrafiła w trudnych chwilach scalić rodzinę, sprawić, by nie traciła nadziei. Niestety, w sierpniu 1982 r. Anna przegrała walkę z chorobą. Na łożu śmierci Zbigniew obiecał żonie, że zajmie się jej mamą, której tyle zawdzięczała. Spełnił obietnicę. — Ania była cudownym człowiekiem. Czyż mogła mi podarować lepszy prezent niż piosenkę? Gdy słyszę słowa „Dziękuję mamo za wszystkie chwile, dziękuję jak umiem najczulej…”, łzy same cisną mi się do oczu — zdradziła. I dodała: „Na początku nie chciałam, żeby śpiewała. Marzyłam dla niej o zawodzie, który zapewni jej byt. Zbyt dużo widziałam biedy, ale kiedy zobaczyłam, jak ludzie ją kochają, jak chcą jej słuchać, pogodziłam się z tym i pokochałam moją Anię — artystkę”. Kiedy w 2007 r. panią Irmę chowano na cmentarzu, żegnały ją tłumy fanów jej córki, zięć i wnuk. Po 25 latach matka i córka znowu były razem…

Rafał Podraza

Rafał Podraza

Dziennikarz, poeta, autor tekstów piosenek.

Share on facebook
Facebook 0
Share on google
Google+ 0
Share on twitter
Twitter
Share on vk
VK 0
Share on email
Email
Share on telegram
Telegram