WSPOMNIENIA, WIĘCEJ NIC

Słyszałem, że ta piosenka to nic innego jak muzyczny hołd złożony najbliższej osobie, która, pod zarzutem szpiegostwa, została rozstrzelana – mówił przed laty w jednym ze swoich autorskich programów dziennikarz muzyczny Witold Pograniczny. Wzruszająco wykonywała ją Anna German, tym bardziej, że przez wiele lat starała się rozwikłać tę okrutną zagadkę. „Biały Anioł Polskiej Piosenki”, jak ją nazywano, urodził się 14 lutego 1936 r. w uzbeckim mieście Urgencz. Jej ojciec Eugeniusz był synem ewangelickiego pastora, a matka Irma Martens holenderską protestantką, której przodkowie przywędrowali do Rosji pod koniec XVIII w. Oboje prowadzili spokojne życie do chwili, gdy w 1937 r. on niespodziewanie został aresztowany przez radzieckie służby NKWD. I słuch po nim zaginął. Oficjalnie oskarżono go o… szpiegostwo na rzecz Niemiec. Powodem było jego pochodzenie. Józef Stalin uważał bowiem, że każdy Niemiec, nawet mieszkający od lat w ZSRR, będzie w chwili wojny pomagał swojej prawdziwej ojczyźnie. Przez długie lata Irma i Anna wierzyły, że Eugeniusz żyje. Dopiero pod koniec lat 50. okazało się, że, wraz z setką innych zatrzymanych, został rozstrzelany zaraz po aresztowaniu i pochowany w zbiorowej mogile. – W 1957 r. ojciec Anny został oficjalnie zrehabilitowany. Nie złagodziło to jednak bólu piosenkarki. German bardzo chciała położyć kwiaty i zapalić znicz na jego grobie. Tym bardziej że los w czasie II wojny światowej zabrał jej także młodszego o dwa lata braciszka Fryderyka – mówi „Na żywo” Mariola Pryzwan, biografka artystki. To efekt szkarlatyny, na którą dwójka dzieci Irmy zapadła w 1940 r. Ich stan był bardzo ciężki. Annie cudem udało się wyzdrowieć, bo zrozpaczona matka podała jej wywar ze skórki owocu granatu. Metodę tę zdradził Irmie pewien stary Uzbek. Małego Fryderyka nie udało się już uratować. Był to straszny cios dla najbliższych artystki. Jednak jej samej szczególnie leżał na sercu los ojca. Od momentu, kiedy oficjalnie dowiedziała się, że nie żyje, chciała zobaczyć jego grób. Nikt jednak nie wiedział, gdzie Eugeniusz został pochowany. Pomóc w rozwiązaniu tej zagadki mogły tylko najwyższe władze ZSRR. I tu pojawia się opowieść, którą przytoczył Waldemar Krzystek, jeden z reżyserów serialu o pieśniarce. Otóż w 1978 r. Anna, wtedy już wielka gwiazda rosyjskiej piosenki, została zaproszona na Kreml i w imieniu przywódcy partii Leonida Breżniewa zaproponowano jej radzieckie obywatelstwo, prestiżową daczę oraz apartament w Moskwie. Odmówiła, ale podkreśliła, że jeśli towarzysz Breżniew chce ją uszczęśliwić, miałaby do niego osobistą prośbę. Chciała zobaczyć miejsce pochówku ojca. Niestety, Eugeniusz, jak miliony innych, został pogrzebany w nieoznaczonej mogile. Polityk poinformował jednak Annę, że zachowała się… ściana budynku NKWD, pod którą go rozstrzelano. German otrzymała odpowiednią przepustkę i w tajemnicy została przewieziona w miejsce, gdzie jej ojciec wydał ostatnie tchnienie. Ujrzała rozsypujący się budynek, oparte o mur stare opony, stojący obok rdzewiejący samochód i skorodowaną skrzynię na śmieci. Ściana wciąż nosiła ślady kul. Stała przy niej w zadumie, próbując wyobrazić sobie ostatnie chwile ukochanego taty. Odchodząc, dotknęła cegieł i pospiesznie wróciła do samochodu, by nikt nie zauważył, że zabrała ze sobą na pamiątkę malutki fragment… To jednak nie jest prawda. – Annie faktycznie proponowano obywatelstwo, mieszkanie w Moskwie i daczę pod miastem. Reszta to tylko wzruszająca filmowa historia. Piosenkarka nie rozmawiała z Breżniewem. Nie poznała też miejsca pochówku ojca. To była jej osobista tragedia – mówi nam Mariola Pryzwan. Pojawienie się w życiu Anny Zbigniewa Tucholskiego, męża i powiernika, stłumiło tęsknotę, ale gwiazda nigdy nie pogodziła się z tą tragiczną śmiercią. W 1979 r. napisała piosenkę „Wspomnienia, więcej nic”. Dedykowała ją tym, o których możemy tylko pamiętać, bo nie ma ich już wśród nas. – Utwór ten wykonywała na swoich koncertach pod koniec, bo kiedy śpiewała: „Wspomnienia, wspomnienia więcej nic, opadną, nim jesienią ostatnie miną dni” z emocji łamał się jej głos i nie potrafiła nad nim zapanować – wspominał Witold Pograniczny.

Rafał Podraza

Rafał Podraza

Dziennikarz, poeta, autor tekstów piosenek.

Share on facebook
Facebook 0
Share on google
Google+ 0
Share on twitter
Twitter
Share on vk
VK 0
Share on email
Email
Share on telegram
Telegram